2015-07-21
Mariusz Kubik nadesłał mi następującego e-maila: „Ktoś dał mi dziś egzemplarz książki: »Wspomnienia o Totusiu«, opracowanie Lali Parczewskiej – brak wydawcy i roku wydania (ale druk Caldra House w Londynie). Jest tam Pana wypowiedź. Czy ma Pan egzemplarz tek książki? Czy Lala Parczewska żyje?”
Od ręki odpowiem. Lala Parczewska, była pracownica polskiego MSZ-tu (między innymi ambasady RP w Ankarze), później długoletnia sekretarka Jana Nowaka w RWE w Monachium – od ładnych kilku lat już nie żyje! To ona własnym nakładem swego czasu wydała tę książkę, zbiór relacji o jej ukochanym bracie, Tadeuszu Parczewskim!
Ja tak dla mnie ważnej książki nie mam! Przed laty, o ile pamiętam, pożyczyłem ją pewnemu, już nieżyjącemu, historykowi! Piszę: tak ważnej dla mnie książki – bo Tadeusz Parczewski był przez długie lata najbliższym współpracownikiem mego ojca i naszej emigracyjnej Ambasady Wolnej Polski, współpracownikiem z tytułem radcy! Nasza ambasada słabo stała finansowo, Totuś więc na życie dorabiał jako dziennikarz – najpierw przez pewien czas w sekcji polskiej francuskiego radia, następnie w biurze paryskim RWE… Pod koniec życia został dyrektorem naszego Polskiego Domu Spokojnej Starości w Lailly-en-Val!
Totuś był przez lata jedną z najbardziej centralnych postaci naszej „emigracji walczącej”! Grał sporą rolę w (aktywnym bardzo w walce z PRL i z przez PRL subwencjonowanymi organizacjami polsko-francuskim) SPK oddział Francja. Prowadził tu z ramienia działającego w Londynie Andrzeja Stypułkowskiego szeroką akcję rozdawnictwa przyjezdnym z krajów tak zwanych „demokracji ludowych” książek dysydentów, nie zniewolonych przez komunistyczną władzę pisarzy itd. Z ramienia naszej „Ambasady Wolnej Polski” dawał setkom zasługującym na nasze poparcie przyjezdnym z Polski jednorazowe zapomogi stypendialne! Był przedmiotem ostrych ataków ze strony PRL-owskiej prasy. O ile pamięć mnie nie myli, pisano o nim: „Totuś ze sprawy Rozwadowskiej” ( jakiś proces przyjezdnej do Francji o szpiegostwo rzekomo godzące w PRL).
Jedno odczuwam boleśnie!!! Ten tak ważny przedstawiciel emigracji walczącej z „czerwonym” jest dziś, choć Polska jest wolna, całkowicie zapomniany! Zapomniane jest też to, tak niezwykłe i fascynujące „zjawisko”, jakim była nasza paryska „ambasada wolnej Polski”!! W Bibliotece Polskiej w Paryżu ojciec mój złożył tej ambasady archiwa, których historyczną wagę niegdyś podkreślał Jerzy Giedroyc! Oby w końcu te archiwa opracowano! Swego czasu śp. ambasador Ludwik Dembiński zapewniał mnie, że nasz MSZ lada dzień się tą sprawą zajmie! Jak dotąd do tego nie doszło! To temat, który POLSCY PATRIOCI WINNI „GŁOŚNO PORUSZYĆ!”.
