Dzienniki Morawskiego (21)235 min czytania

()

2015-07-15

Jak podkreślają obserwatorzy, rzecz to bardzo symptomatyczna! Otóż w Paryżu, do udziału we wczorajszej defiladzie z okazji święta narodowego zaproszono jednostki policyjne szybkiej interwencji oraz uderzeniowy oddział żandarmerii, jednym słowem – były tam reprezentowane siły przeznaczone do stawiania czoła terrorystom! Defilowały też jednostki wojskowe, biorące udział w tak zwanej „operation sentinelle” czyli „operacji warta” (chodzi o czuwanie przy szczególnie narażonych na atak terrorystyczny budynkach – np., lecz nie tylko, synagogach).

Specjalnie uhonorowano też w tym roku osoby, miasta i jednostki wojskowe odznaczone przed laty przez generała Charlesa de Gaulle’a zaszczytnym tytułem Compagnon de la Liberation (współtowarzysz wyzwolenia czy kompanion wyzwolenia kraju z rąk hitlerowskiego okupanta!). Niesiono więc np. w czasie defilady herby, chorągwie i proporczyki pięciu miast i kilkunastu oddziałów armii, które uzyskały to wyróżnienie. Powyżej tysiąca osób było po wyzwoleniu Francji wyniesionych do rangi Compagnon de la Liberation – obecnie żyje spośród nich już tylko osób osiemnaście i są to, rzecz jasna, już wielcy starcy!

Na pewno dobrze się stało, że teraz, 70 lat po zakończeniu drugiej wojny światowej prezydent François Hollande powziął decyzję uczczenia pamięci walki z okupantem, uczczenia pamięci tego boju bohaterów – zarówno indywidualnych, jak i szczególnie w walce z najeźdźcą zasłużonych miejscowości i oddziałów wojska!

Na marginesie tych uwag przypomnę, że od lat proponuję powołanie do życia też i w Polsce takiego wyróżnienia pod nazwą „KOMPANION WALKI O SUWERENNOŚĆ NASZEGO PAŃSTWA, NASZEJ OJCZYZNY!!” Nie wiem, jak w praktyce taki projekt zrealizować? Proszę mych czytelników, w tym wiernych tradycji naszej walki o wolność mężów stanu, oraz także historyków naszej niedawnej przeszłości o wyrażenie opinii w tej sprawie. Taka inicjatywa powinna wyjść od naszego stowarzyszenia imienia tego bohatera narodowego, jakim był mój Dyrektor, przyjaciel i opiekun, Jan Nowak-Jeziorański!

A teraz odnotuję z radością, że w Poznaniu ukazało się – po 26 latach! – nowe wydanie słynnej książki śp. Lucjana Wolanowskiego, reportera i dziennikarza pt. „Poczta do Nigdy-Nigdy. Reporter w kraju koala i białego człowieka ”. Lucek Kon (następnie przyjął nazwisko matki „Wolanowski”; ur. 1920, zm. 2006) – był przyjacielem jeszcze z czasów przedwojennych w Rabce mej siostry Magdy, poległej 6 sierpnia 1944 roku na Woli, żołnierza wywiadu AK, a później KEDYW-u, łączniczki „RADOSŁAWA”, zdolnej poetki. W okresie okupacji Lucek bywał w naszym warszawskim mieszkaniu przy ulicy Zimorowicza 4. Magda pomagała mu się ukrywać. A po wojnie Lucek mych rodziców i mnie odwiedzał w Paryżu, w naszej emigracyjnej „ambasadzie wolnej Polski” przy 174 rue de l’Universite. Znałem też jego ciotkę, pannę Florentynę Wolanowską, długoletnią współpracownicę dr. Stanisława Lama, dyrektora Księgarni Polskiej w Paryżu przy Boulevard Saint-Germain.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.