2015-08-20
Czytelnik stawia mi trudne pytanie! Stwierdza że „ Polacy są bez reszty zaabsorbowani rozgrywkami wewnątrzpolitycznymi, nie widząc tego, co zachodzi w Europie i tego, co jej zagraża. Dodaje: „Ostatnio miałem okazję debatować ze studentami trzech zachodnich krajów Unii. Jestem pod wrażeniem ich wyraźnego braku zaufania do tych, co Unią rządzą. Pan był cenionym przez Jana Nowaka informatorem i obserwatorem, pisał on, że Pana raporty miały dlań wielkie znaczenie w rozmowach na wysokim szczeblu w Waszyngtonie! Pytam więc Pana, jak Pan widzi obecną europejską sytuację?”
Jak na wstępie zaznaczyłem pytanie wielce trudne! Częściową odpowiedź na nie w mym pojęciu przynosi całokształt mych raportów, przepraszam dzienników!
Zacznę od problemu potęgowania się braku zaufania do ludzi rządzących dziś Europą. Powody po temu proste! Niezdolność pchnięcia krajów Unii na tor nowego rozwoju. Zbyt duża liczba bezrobotnych. Poczucie, że pilnie trzeba zmodernizować europejskie infrastruktury, wyposażyć całą Unię w ultraszybkie pociągi (minimum 300 kilometrów na godzinę). Jednym słowem, rzuca się w oczy, iż trzeba podjąć wielkie, niosące pełne zatrudnienie, roboty publiczne. Sytuacja pod tym względem przypomina nieco lata trzydzieste ubiegłego stulecia! Potęguje się liczba zwolenników ruchów skrajnych a to tym bardziej, że ruchy te zapowiadają, iż też sobie poradzą z inną, drażniącą obywateli wielu krajów bolączką, z napływem nielegalnych imigrantów, z „islamizacją” pewnych miasteczek Francji, Belgii, Holandii itd., no i także z problemem zagrożenia terrorystycznego i z jego „piątą kolumną”. Do tego społeczeństwa te irytuje „sprawa grecka” i jej koszta, o których tyle się pisze. Nie ma pieniędzy na mogące rozruszać europejską gospodarkę wielkie roboty publiczne, ale są pieniądze dla Grecji. Coraz więcej Europejczyków uważa, że Grecja winna na kilka lat (?) opuścić strefę euro.
Inne kluczowe zagadnienie, to fakt, iż na Bliskim Wschodzie, w Afryce, Europa nie jest w stanie „zrobić porządku”, położyć kresu działaniom wiodących z nami wojnę – ważne, by to jasno powiedzieć – zwolenników dżihadu. Raz jeszcze mocno podkreślę, że dowodem braku rozwagi brukselskich dygnitarzy jest fakt, że Unia nadal nie dysponuje nadal jakąś ochotniczą militarną siłą szybkiej interwencji (dodam, iż pewna liczna młodych i kochających wojsko, a dziś bezrobotnych, np. Polaków, marzy o służbie w takiej jednostce). Co do dramatu Ukrainy, to myślę, że Polska potrafi teraz dopomóc w znalezieniu drogą negocjacji wyjścia z tego tak KOSZTOWNEGO, O CZYM SIĘ NIE PAMIĘTA, PROBLEMU!! Skądinąd jasne dla mnie, że prezydent Duda i minister Szczerski mają rację, zabiegając o obecność w Polsce sił NATO o charakterze obronno-prewencyjnym.
Jestem zwolennikiem polepszenia naszych stosunków i rozbudowy współpracy gospodarczej z Rosją!!! Ale wiem jak aktywne są w tym kraju grupy, marzące o powrocie do stanu rzeczy z okresu ZSRR. Rzecz jasna chodzi o marzenia absurdalne – to nie te czasy! W interesie Rosji, jeśli nie chce zostać za kilkadziesiąt lat być zmuszona do oddania Chinom słabo zagospodarowanej i „pustej” Syberii – leży rozwinięta współpraca z Unią (w tym i z nami). Jednak ważne, by rosyjscy super-nacjonaliści „gołym okiem” widzieli, że nie sposób ani nas, ani krajów bałtyckich czy też całej Ukrainy „zachachmęcić”.
Kończąc odnotuję jeszcze, iż „dziejową zbrodnią” jest w Europie brak polityki „popierania rozrodczości”, co oznacza „wiszącą nad nami (i nad Rosją)” „katastrofą demograficzną” (w zestawieniu z rozrodczością narodów Azji i Afryki)!
