Dzienniki Morawskiego (21)235 min czytania

()

2015-08-01

Niezawodny Mariusz Kubik przysłał mi z Warszawy niezwykle trudną do znalezienia, małonakładową, wydaną prywatnie książkę Lali Parczewskiej, byłej sekretarki mego Dyrektora, opiekuna i przyjaciela Jana Nowaka pt. „Wspomnienia o Totusiu”. Lala była siostrą „Totusia” czyli Tadeusza Parczewskiego, bliskiego współpracownika mego ojca. O Totusiu już w tym mym dzienniku pisałem! Teraz owa nadesłana mi przez Mariusza Kubika unikatowa książka przynosi mi pewne ważne doprecyzowania. Już nieraz wspominałem o tym, że PRL-owcy chętnie używali określenia „Totuś ze szpiegowskiej sprawy Rozwadowskiej…” Otóż Lala pisze o tym, że w 1961 roku doszła do niej wiadomość o aresztowaniu w Polsce (przybyłej tam z Paryża) jej „dalszej kuzynki Luni Rozwadowskiej”. Lala następnie stwierdza: „ Lunia szpiegowała, nie wiadomo dla kogo. Zamierzała fotografować obiekty wojskowe. Cala rodzina została wplątana, i nie tylko rodzina, ale też znajomi, których Lunia odwiedziła. Podczas jawnej rozprawy sądowej Lunia zrzuca winę na Totusia, mówi o jakichś telefonach z nim przed jej wyjazdem do Polski!!! (Totuś) rzekomy winowajca objaśnia, że na myśl by mu nie przyszło angażować do jakiekolwiek roboty osoby tak niemądrej jak Lunia!”

Książka zawiera też wypowiedź Edwarda Borowskiego, kawalera maltańskiego, byłego radcy ambasady RP przy Watykanie, byłego szefa sekcji polskiej francuskiego radia. Wypowiedź ta wyjaśnia sprawę pozbawienia Totusia posady w tejże sekcji. Poszło o działalność, jaką rozwijał Totus będąc jedną z czołowych postaci naszej paryskiej emigracji walczącej. Ta działalność powodowała echa „w postaci skarg władz warszawskich, wypowiedzi prasowych ich organów i sprzyjających im organów prasowych francuskich”. To zagrażało pracy Totusia we francuskim radiu. Borowski stwierdza następnie: „Pierwszy raz, dzięki interwencji ambasadora Morawskiego i życzliwości ówczesnego prezesa rady nadzorczej francuskiego radia ambasadora d’Ormesson udało się wstrzymać decyzję zwolnienia. Drugi raz okazało się to niemożliwe. Straciliśmy kolegę, z którym moje stosunki jako kierownika Sekcji Polskiej układały się w nie zakłóconej harmonii oraz kolegę, którego wszyscy cenili i lubili za Jego inteligencję, sumienność, życzliwy do każdego stosunek”.

Tak więc, dzięki tej książce Lali Parczewskiej mogę uzupełnić podane w poprzednich odcinkach mego dziennika informacje dotyczące Tadeusza Parczewskiego, tego polskiego patrioty, dziś niestety zapomnianego, a niegdyś bardzo znanego i czołowego bojownika naszej „emigracji walczącej”, organizatora szeregu emigracyjnych akcji, takich, jak np. rozdawnictwo przyjezdnym „zza żelaznej kurtyny” niosących wolną myśl książek, poufne debaty weekendowe z przyjezdnymi w Polski (w podparyskich hotelikach), poufne kontakty z niektórymi wysokimi osobistościami w PRL, chcącymi przekazać kierownictwu emigracji oraz RWE pewne informacje oraz z pewnymi grupami krajowej opozycji! Rzecz jasna, owe kontakty były tajne. Jednak przez przypadek wiem, że Totuś, gdy chodzi o sfery kierownicze PRL, spotykał się ze swym kolegą z czasów przedwojennych z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, ministrem handlu zagranicznego PRL, Witoldem Trąmpczyńskim. Prowadzili rozmowy w jakimś hotelu (czyżby w hotelu ministra), mocno puszczali radio, by uniemożliwić ewentualny podsłuch. Wiem też, że Totuś widywał się także z szefem stacji PAN w Paryżu, Feliksem Widy-Wirskim, podkreślającym mocno, że jest „orientacji narodowej” (Widy-Wirski przekazywał ponoć Totusiowi jakieś opinie czy informacje rzekomo za zgodą, czy na polecenie Zenona Kliszki).

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.