2015-07-14
Dzięki Mariuszowi Kubikowi dowiaduję się, iż w Polsce ukazała się biografia jednej z najbardziej charyzmatycznych postaci współczesnego katolicyzmu – Kanadyjczyka Jeana Vaniera, współzałożyciela „Arki” oraz „Ruchu Wiara i Światło”, całej tej tak szerokiej i chyba jednak niełatwej akcji rzeczywistej opieki, stałego wspólnotowego dialogu z niepełnosprawnymi intelektualnie! Do tego Jean Vanier, doktor filozofii – jest myślicielem dogłębnie i autentycznie katolickim, pisarzem promującym braterstwo, czynne i głębokie współczucie. Vanier jasno chyba wskazuje, jak wspaniałym i zadziwiającym odkryciem jest to, że osoby z upośledzeniem potrafią miłować i cenić, że szybko nawiązują relacje i że potrafią być bardzo otwarte! Ale choć Jean Vanier bez reszty poświęcił się upośledzonym, to jednak jego pisma i postawy nacechowane wolą zrozumienia każdego – stanowią wielkiej wagi wkład w współczesną myśl katolicką!
Cieszę się, iż teraz ta biografia pióra Anne-Marie Constant (we Francji ta książka się o ile się nie mylę ukazała się we wrześniu 2014 pt.: „Jean Vanier, portrait d’un homme libre”, nakładem słynnego wydawnictwa Albin Michel) – trafi teraz do polskich czytelników (przekładu na polski dokonali: Katarzyna Wierzchosławska i Piotr Wierzchosławski). Myślę, że szczególnie dziś, w okresie, jeśli to tak wolno określić, promowanej przez papieża Franciszka „mobilizacji katolicyzmu w służbie czynnego braterstwa” oraz w okresie mających tak wielki i tak korzystny wydźwięk wypowiedzi tego Ojca Świętego (czego np. dowodem była świeżo zakończona wizyta z Ameryce Łacińskiej) – ta publikacja ma np. dla sfer inteligencji katolickiej kluczowe znaczenie!
Dodam, iż Jean Vanier jest synem Georgesa Vaniera – gubernatora generalnego Kanady i przyjaciela mego ojca (byli równocześnie ambasadorami we Francji, jeden „Wolnej Polski” władz RP w Londynie-drugi, rzecz jasna, Kanady…).
A teraz mocno podkreślę, że dziś, 14 lipca obchodzimy FRANCUSKIE ŚWIĘTO NARODOWE!! Ojciec mój wpoił mi kult Francji. Nawiązywał w tej dziedzinie do sięgających czasów Stanisława Leszczyńskiego tradycji rodowych! Przypominał mi też, że jestem przez matkę praprawnukiem Jana Henryka Dąbrowskiego oraz także Dezyderego Chłapowskiego. Podkreślał, że w interesie Polski walczy o EUROPĘ NA FRANCUSKIM SOSIE, to jest opartą na wartościach otwartej na świat i dialog, nacechowanej przyjaźnią także i do Polaków, respektowaniem praworządności, tolerancją i szacunkiem innych – FRANCUSKIEJ KULTURZE POLITYCZNEJ. Ojciec, jako ambasador reprezentował oficjalnie RP w czasie francuskiego święta narodowego bodajże tylko raz, 14 lipca 1944 roku w Algierze. Wszak już na początku lipca 1945 cofnięto mu uznanie. Urzędował tu jeszcze przez ćwierć wieku, lecz już tylko jako „po cichu tolerowany”, wyposażony w papiery dyplomatyczne ad personam „Ambasador Wolnej Polski”! Ale 11 listopada 1944 roku w Paryżu, w czasie defilady zwycięstwa jeszcze w pełni i oficjalnie RP tu reprezentował – zachowało się zdjęcie, na którym „defiladę wojsk alianckich przyjmują: Antony Eden, Charles de Gaulle, Winston Churchill, Kajetan Morawski”…
Ojciec mój nakazał mi też żywić wielką wdzięczność dla Francji!!! Wszak np. po upadku powstania listopadowego przyjęła ona i opieką otoczyła liczną rzeszę polskich emigrantów, z księciem Adamem Czartoryskim i Adamem Mickiewiczem na czele! Wszak po drugiej wojnie światowej, mimo sowieckich, PRL-owskich, komunistycznych presji, pogróżek, ataków prasowych, upartego kolportowania oszczerstw – francuskie władze tolerowały mego ojca, „Ambasadę Wolnej Polski”, no i po cichu wspierały jakże politycznie istotny, tak na zniewolony kraj oddziaływujący ośrodek „Kultury” Jerzego Giedroycia; dalej – pozwalały by działały tu liczne („ostro anty-peerelowskie”) organizacje emigracji politycznej (stronnictwa, SPK, koło AK itd.). Ja sam, WETERAN wojny (a następnie „zimnej wojny”) wiele zawdzięczam francuskiej pomocy, opiece, wyrozumiałości!


