Dzienniki Morawskiego (21)235 min czytania

()

2015-07-12

Coraz to więcej Francuzów pragnie „całkowitej reformy” układów z Schengen, skończenia z tak zwanym „ruchem bezwizowym” i przywrócenia „starannej kontroli granic”. Jak już pisałem w mych poprzednich dziennikach, chodzi tu także o to, że brak pilnie strzeżonych granic ułatwia wdzieranie się do Francji nielegalnych imigrantów, np. z Afryki. Jak wiadomo, pewna liczba spośród kandydatów na mieszkańców Francji tych czy innych państw – dociera na nasz kontynent via Włochy lub Grecja i – korzystając z tego, że w krajach UE granice nie są strzeżone – „rozlewa się po całej Europie”. Ta „inwazja” irytuje i nawet zaczyna mocno niepokoić mieszkańców sporej już liczby państw. Jest „wodą na młyn” wyborczy ruchów takich, jak francuski Front Narodowy.

Brak kontroli granicznej sprzyja krążeniu po Francji również obywateli krajów Unii Europejskiej, nie należących jeszcze do strefy Schengen. Np. ponoć właśnie teraz o przyjęcie do tej strefy zabiega Chorwacja. Jednak, jak donosi prasa, wśród „operujących” obecnie na francuskich autostradach „piratów” – są też Chorwaci. Chodzi o nocne ataki np. na turystów śpiących w swych samochodach, stojących w tak zwanych strefach wypoczynkowych autostrad, dokonywane przez „pseudo-policjantów” w cywilu, wyposażonych w mocne latarki-reflektory i podrobione legitymacje policyjne. Ci złoczyńcy pod pretekstem „kontrolnej rewizji” „ dobierają się” do portfeli, aparatów fotograficznych i komputerów turystów. W miniony czwartek żandarmi zatrzymali w mieście Beziers obywatela Chorwacji, podejrzanego o to tak zwane „piractwo autostradowe”. Znaleziono w jego walizce 1440 euro, 300 dolarów amerykańskich, 300 koron duńskich i 910 pezetów urugwajskich. Jednym słowem chyba jasne, że ograbił on pewną liczbę turystów cudzoziemskich!

Jak słychać, na francuskich autostradach „operuje” teraz sporo takich bałkańskich „piratów”, atakujących cudzoziemskie samochody i cudzoziemskich turystów.

Gdy chodzi o Paryż, to nadal w metrze oraz przy muzeach itd. krążą bandy nieletnich, a więc de facto niekaralnych młodzieniaszków, ponoć głównie rumuńskich! Problem ten i dość wyraźna bezsilność władz, niesamowicie drażni wiele osób, wielu wyborców niesamowicie irytuje (pewna paryska dama przez takich młodziutkich złodziejaszków pozbawiona swej portmonetki, z miejsca zaczęła wołać: nie ma rady, trzeba głosować na Front Narodowy, bo on przywróci porządek…).

A mająca odziedziczony po rodzicach hotelik pod Paryżem Francuzka narzeka, że mimo niskich cen traci klientów, np. polskich, bo w jej miasteczku od godziny dziewiątej wieczór „szaleją” bandy młodych Arabów. Dodaje, iż w związku z obecnością handlarzy narkotyków i narkomanów, no i w związku z tą bezrobotną młodzieżą arabską czy afrykańską, w niektórych dzielnicach miasteczka spadły ceny domów i także lokali handlowych. Niektórzy politolodzy są zdania, że w ciągu nadchodzących lat, potęgowanie się przestępczości (gangi, np. bałkańskie), wzrost liczby nielegalnych imigrantów i tym samym agresywnego lumpenproletariatu arabskiego czy afrykańskiego – wszystko to musi mieć poważne skutki wyborcze, faworyzować „pewien gatunek populistycznej i głoszącej potrzebę porządku i rządów silnej ręki prawicy” a to będzie mieć trudne do przewidzenia skutki! Jednak zdaniem pewnej liczby politologów, nawrót do nacjonalizmów starego typu nie może mieć miejsca. A to, ponieważ zbyt dziś mocne jest powszechne przekonanie społeczne, że aby stawić czoła „naporowi z zewnątrz”, potrzebne jest NATO, ścisła współpraca krajów Zachodu… – lecz krajów Zachodu o reżimach silnej ręki!!

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.