2015-06-26
Ostatnio we Francji odbiła się mocnym echem podana przez „demaskatorski” portal WikiLeaks informacja, ze amerykańska National Security Agency podsłuchiwała trzech prezydentów Francji, czyli Jacquesa Chiraca, Nicolasa Sarkozy’ego i Françoisa Hollande’a! Rzecz jasna, rząd Francji potępił takie szpiegostwo „niedopuszczalne między sojusznikami”. A w rozmowie telefonicznej prezydent Obama ponoć obiecał, że takie praktyki zostaną zakończone. J
Nie będę tu analizował coraz to nowych francuskich czy amerykańskich wypowiedzi dotyczących tej sprawy. Stwierdzę natomiast, iż jest rzeczą oczywistą i nie do uniknięcia, iż wywiady zawsze próbują jak najwięcej wiedzieć, i dlatego „lubują się też i w podsłuchach”.
No i wyjaśnię, że zupełnie co innego stanowi dwa zasadnicze aspekty tej sprawy! Po pierwsze: jakim cudem ściśle tajne informacje i dokumenty mogły znaleźć się w rękach redaktorów portalu WikilLeaks, kto tu „nawalił”? Po drugie: samo narzuca się pytanie: CUI BONO – w czyim to interesie, kto próbuje wbić klina między Francję, między Unię Europejską a USA?? Jasne, że takie wbijanie klina nie może się powieść. Za mocna jest wspólnota interesów „politycznych i militarnych pomiędzy USA a Francją oraz całą Unią Europejską”! Do tego w walce z fanatycznym islamskich terroryzmem, np. na froncie afrykańskim, współpraca Francji i USA w dziedzinie wymiany informacji – jest dziejową koniecznością. Warto tu dodać, że Pentagon i także te lub inne znakomite służby wywiadowcze USA – niewątpliwie muszą bardzo jasno zdawać sobie sprawę z tego, jak kolosalnym potencjalnym zagrożeniem jest, zupełnie jednak nowa forma wojny i nadchodzących rozgrywek, jaką jest w naszej „nuklearnej epoce” terroryzm. Tak, jest oczywiste, że eksperci (na pewno są wśród nich ludzie o wysokim ilorazie inteligencji i o zdolności przewidywania) wiedzą, czym to wszystko pachnie, jak groźne mogą z czasem stać się terrorystyczni kamikadze! Ale zapewne te lub inne rządy wielkich krajów Zachodu robią, co mogą, by te lub inne służby nie formułowały zbyt pesymistycznych przewidywań. Rzecz w tym, by uniknąć nadmiernego niepokojenia społeczeństw! Wszak zbyt ostry niepokój mógłby mieć być może nieobliczalne skutki polityczne!
Kończąc zaznaczę, iż rozsądek nakazuje zacieśniać aktywną współpracę mocarstw Zachodu w wymianie informacji i w walce z terroryzmem. Jestem przekonany, że siłom, które kryją się za danymi ujawnionymi przez WIKILEAKS, nie uda się wbić poważniejszego klina między mocarstwa Zachodu. Charakterystyczne jest jednak, że KTOŚ (?) PRÓBUJE TAKIEGO KLINA WBIĆ. Jedno pewne! TRZEBA BYĆ BARDZO ŚWIADOMYM TEGO, ŻE MAJĄ MIEJSCE BARDZO PODEJRZANE ZAGRANIA.
