2015-08-18
Wielki francuski dziennik „Le Figaro” bije na alarm. Podkreśla, że masowy napływ nielegalnych imigrantów do krajów Europy stwarza kryzys historycznej miary! Gdy chodzi o Grecję i o Włochy, to owa ogromna fala ludzi pchających się za wszelką cenę i – można by powiedzieć „na siłę” – do Europy, stwarza tym krajom kolosalne problemy! A we Francji w okolicach portowego miasta Calais, w którym znajduje się wjazd do eurotunelu, policja dosłownie nie może sobie poradzić z napływem nielegalnych imigrantów koczujących tam i noc w noc, starających przedostać się eurotunelem do Anglii. „Le Figaro” już w tytule artykułu wstępnego stawia dziś pytanie, co w tej sprawie robi Europa? Pismo podkreśla, że teraz ma zamiar energicznie wziąć się za tę sprawę kanclerz Niemiec, Angela Merkel.
Ze swej strony wyrażę przekonanie, iż rzeczywiście chodzi o zagadnienie (zbyt długo lekceważone) o wielkim znaczeniu dla przyszłych losów naszego kontynentu! Jak słychać, skrajnie islamistyczna propaganda głosi, że historia „musi przynieść w przyszłości islamizację Europy”! Rzecz jasna, jak na razie chodzi o tak zwane „marzenie ściętej głowy”. Ale wiele wskazuje na to, że w niektórych krajach Unii Europejskiej Kalifat Iraku i Lewantu i ogólnie dżihadyści dysponują mogącymi stać się bardzo niebezpiecznymi, „piątymi kolumnami terrorystów”. Skądinąd po prostu z przyczyn demograficznych (duża ich rozrodczość) np. Belgii czy Holandii, za np. 30 lat większość mieszkańców tych lub innych miast, czy miasteczek – mogą stanowić wyznawcy Islamu.
Jak stawić czoła – póki czas – temu problemowi? Jest jasne, że układy w Schengen narobiły w tej dziedzinie nieco szkód, ułatwiając nielegalnym imigrantom przemieszczanie się z jednego kraju do drugiego, krążenie po Europie. Jest też jasne, że całkowicie „nawalił” FRONTEX (Europejska Agencja Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich Unii Europejskiej). Ale trzeba przyznać, że nadzór zewnętrznych granic Unii, to trudne zagadnienie! I jakby to powiedzieć, po części „wtórne”.
Ważne jest, by dobrze zrozumieć, iż aby zahamować potęgujące się fale nielegalnych imigrantów – trzeba energiczną interwencją militarną zrobić porządek w Libii. A aby położyć kres potęgującemu mitowi Kalifatu – trzeba wysłać wojska lądowe do Syrii i do Iraku!! Należy się z tym pospieszyć, bo jak na razie umacniane przez zręczną propagandę (np. internetową) wpływy Kalifatu stale wzrastają! W kręgach młodzieży islamskiej krajów Europy niewątpliwie przybiera na sile zakonspirowana „piąta kolumna dżihadu”. Na marginesie tych uwag zauważę, iż jasne jest, że dziejową konieczność stanowi ów, wzorowany na znakomitej francuskiej Legii Cudzoziemskiej EUROPEJSKI OCHOTNICZY LEGION SZYBKIEJ INTERWENCJI (o potrzebie powołania do życia takiej jednostki już przed laty mawiał słynny kondotier, Rafał Gan-Ganowicz).
Jednym słowem: najwyższy czas, by „wziąć byka za rogi”. Uzdrowić sytuację w Libii, Syrii i Iraku (dobrze pamiętajmy, iż lekkomyślność i naiwność mocarstw Zachodu leży u podstaw tego, tak groźnego tamtejszego„zamętu”)! No i, ale to już inny temat, opracować coś z rodzaju „Planu Marshalla dla Afryki”…
