2015-06-15
W Brukseli, w sferze kierowniczej Unii Europejskiej potęguje sie przekonanie, że „tak dalej nie można”… Jasne staje się, że bieg wypadków zmusza Unię do podjęcia dużej wagi i niełatwych decyzji. Pierwsza sprawa wymagająca natychmiastowego i energicznego załatwienia, to zalew szeregu krajów Europy, (ostatnio w pierwszym rzędzie borykającej się z kryzysem gospodarczym Grecji) przez stale potęgującą się falę nielegalnych imigrantów, napływających drogą morską w pierwszym rzędzie „ via Libia”!! W takiej sytuacji staje się jasne, iż trzeba znaleźć metodę zabezpieczenia granic Unii, oraz – co może jeszcze ważniejsze – zahamowania tej, teraz masowej i dobrze prosperującej, akcji przemytu przez Morze Śródziemne tych lub innych mieszkańców (w pierwszym rzędzie Afryki) do Europy.
Drugi palący problem to sprawa ukraińska! Ów kosztowny dramat wysoce szkodliwy dla gospodarki wielu jej krajów i dla budżetu Unii – wymaga pilnego załatwienia drogą jakiegoś „mądrego kompromisu”! W Brukseli ponoć starannie odnotowano, że Putin zwiększa teraz wydatnie dotacje budżetowe dla armii!
Wedle obserwatorów papież Franciszek, który ostatnio spotkał się z Putinem i zaapelował do niego o dokonanie szczerego i wielkiego wysiłku na rzecz realizacji pokoju na Ukrainie – wydaje się być zdania, iż należy szybko wypracować kompromisowy plan zakończenia dzielącej chrześcijańskie narody ukraińskiej tragedii! Ze swej francuski ekspert, senator Yves Pozzo di Borgo, też niewątpliwie uważa, że trzeba prowadzić, dotyczące Ukrainy, negocjacje z Putinem. Zdaniem poważnych francuskich rzeczoznawców sprawa ukraińska jest skomplikowana i trudna, a to z kilku względów. Po pierwsze Ukraińcy są wyraźnie podzieleni. Na wschodzie Ukrainy jest jednak wielu „prorosyjskich separatystów”. Na „bardzo zachodnich” obszarach tego kraju z kolei znaczną siłę stanowią uzbrojeni po zęby i finansowani „przez nie wiadomo kogo” spadkobiercy ideologii UPA i Stepana Bandery! Po drugie: w Rosji w pewnych ruchliwych a wpływowych kręgach mocną jest nostalgia za przeszłością, okresem „panoszenia się” ZSRR w wielu krajach. Wszak Rosjanie dobrze pamiętają, ilu „lenników” miał Związek Radziecki, jak ogromne było jego „imperium”. Po trzecie: dla rzetelnych politologów jest jasne, że Putin musi poważnie liczyć się z własną opinią publiczną, także z własną armią, oraz, iż celowo uprawia on „propagandę sukcesu”. Po czwarte: trzeba dobrze wiedzieć, że mimo wszystko dość mocne jest w masach rosyjskich przeświadczenie, że „Kijów z historycznego punktu widzenia jest ich!”
Myślę, że dobrze się dzieje że USA podobno chcą nieco (mowa jest o 5000??? żołnierzy i o „ciężkim sprzęcie”) zwiększyć swą „obecność militarną” w krajach bałtyckich: w Polsce, w Bułgarii, Rumunii oraz może na Węgrzech; iż wyraźnie wzrasta integracja i współpraca (połączona z częściową tak zwaną „dyslokacją”) europejskich sił NATO. Cala rzecz w tym, by w Rosji ci lub inni dobrze zrozumieli, że „nie ma żartów”, że marzenia tych czy innych moskiewskich super-nacjonalistów o np. „czynnej obronie praw mniejszości rosyjskiej, w tym czy innym kraju bałtyckim” – są niebezpiecznym absurdem. Rosjanie muszą też jasno zrozumieć, że w ich interesie leży ścisła współpraca gospodarcza z krajami Unii, że tylko ona pozwoli im zagospodarować i tym samym ocalić dla Rosji Syberię. Winni oni nie zapominać godzącego w ich stan posiadania hasła „Azja dla Azjatów”. Winni być bardzo świadomi realiom demograficznym.
A teraz dam wyraz przekonaniu, iż papież Franciszek, o wiele mądrzejszy od wielu mężów stanu i o wiele lepiej od innych poinformowany (po części może dzięki jezuitom), ponoć jasno widzi potrzebę kompromisowego wyjścia z ukraińskiej awantury. Wedle tych czy innych watykanistów, jasno dostrzega on ogrom zagrożenia, jakie dla świata zachodniego stanowią, krzyżujący chrześcijan, dżihadyści, nie ukrywający, iż chcą nas pokonać metodą terroru (można podejrzewać, że są oni gotowi użyć nawet terroru atomowego, nie mówiąc już o cyber-ataku). Do tego raz jeszcze podkreślę: papież niewątpliwie pragnie zbliżenia z prawosławiem!
Od 18 do 20 czerwca br. w Petersburgu odbywać się będzie tamtejsze doroczne międzynarodowe Forum Ekonomiczne. Będzie obecna tam pewna liczba szefów wielkich zachodnich firm! (z Francuzów mają tam pojechać szefowie firm takich, jak: Vinci, Saint Gobain, Alstom, Schneider i także wielki biznesowy adwokat i były premier, Dominik de Villepin). Może uda się im przynajmniej częściowo dogadać z kierownikami życia gospodarczego Rosji i z rosyjskimi miliarderami, którym „obecny stan rzeczy” nie może być na rękę?…
