Dzienniki Morawskiego (21)235 min czytania

()

2015-06-07

Wojciech Karpiński, nawiązując do mego dziennika z 30 maja, pisze: „Zgadzam się z opinią, że Czapski, postać o znaczeniu zasadniczym dla polskiej kultury, jest ciągle nie dość doceniony. Był on najznakomitszym polskim pisarzem o sztuce, był wielkim malarzem, był nieocenionym pośrednikiem między kulturą polską a kulturą francuską, rosyjską, niemiecką, był głębokim pisarzem egzystencjalnym, był ważnym świadkiem historii, nie tylko polskiej lecz europejskiej, światowej w jej czarnej godzinie totalitarnych zbrodni, a przecież nawet jego obecność w burzach XX wieku nie została dokładnie opisana (myślę o jego roli w 2-gim Korpusie, zwłaszcza po wyjściu z Rosji oraz po zakończeniu działań wojennych, myślę o jego udziale w pracach Kongresu (Wolności Kultury) u jego początku. Dlatego – potrzeba przypominać – jakim był darem dla wszystkich, którzy mieli szczęście zetknąć się z  jego dokonaniami! I robić wszystko, aby to jego promieniowanie przybierało na sile…” Tyle w skrócie z tego tekstu W.K.

Na początku przypomnę, że – jak już nieraz pisałem – trzy osoby wywarły na mnie przemożny wpływ! „Kademor” czyli mój ojciec, Józef Czapski i Jan Nowak-Jeziorański. Żywię im trzem głęboką wdzięczność! Walczę o podtrzymanie pamięci o ich wkładzie w polską historię i polską kulturę! Drugi tom mych dzienników będzie zadedykowany Józefowi Czapskiemu! (pierwszy zadedykowałem memu Dyrektorowi, opiekunowi i przyjacielowi Janowi Nowakowi).

Co do Józefa Czapskiego, to rzeczywiście uderza mnie, iż jest on jednak przez Polaków nieraz jakby niedoceniany. Np w 2004 roku odbywał się we Francji „Rok Polski”. Wówczas w czasie rozmowy z kilku młodymi polskimi artystami pokazałem im fotokopię słynnego artykułu Henry Chapier w „Le Quotidien de Paris” z 12 czerwca 1975 r. Artykułu pt: «CZAPSKI: LE DESTIN EXAMPLAIRE DU PLUS GRAND PEINTRE POLONAIS! » (tekst ten nawiązuje do, liczącej 200 bogato ilustrowanych stron, „pięknej i uczonej”, jak pisał Kot Jeleński, monografii Murielle Werner-Gagnebin o Czapskim, monografii zatytułowanej „La main et l’espace – ręka i przestrzeń ”). Ci moi ówcześni rozmówcy stwierdzili, że ten Chapier mocno przesadził. Dodali, iż czołowym kapistą był Jan Cybis. A moją tezę, że Józef Czapski będzie w przyszłości uznany za jednego z najbardziej bardzo godnych uwagi malarzy Europy – stanowczo odrzucili.

Skądinąd pamiętam jak w roku 2009 w Warszawie pewien polski dziennikarz oświadczył mi: No tak, Józef Czapski to malarz i pisarz, ale głównie jeden ze współpracowników Jerzego Giedroycia, jeden z  członków zespołu „Kultury”! Ów rozmówca był wyraźnie zaskoczony, gdy mu powiedziałem, że de facto to Czapski „wylansował” Giedroycia, „za uszy wyciągnął w II Korpusie z kłopotów i niebytu”. Że „Kultura” powstała w dużej mierze dzięki Czapskiemu, jego autorytetowi i stosunkom! Że gdy jesienią 1946 roku przybyłem z kraju do Paryża, to wkrótce dostrzegłem, że Józef Czapski, nota bene mego ojca bliski przyjaciel, był człowiekiem „pierwszoplanowyn”, o znacznej pozycji także i wśród Francuzów. Przez niego poznałem Jerzego Giedroycia. Czapski wysoko cenił twórczy rozmach Giedroycia. Był wówczas – pozwolę sobie to tak określić – Giedroycia „admiratorem, opiekunem i protektorem”! Z biegiem czasu ta sytuacja „ewoluowała”. Giedroyc z roku na rok umacniał swą pozycję, stał się na polskim odcinku postacią kluczową. Czapski powoli zaczął w pierwszym rzędzie poświęcać się malarstwu. Jednak długo ważne kontakty z Francuzami (np z Andre Malraux, ministrem kultury de Gaulle’a, z Gastonem Palewskim, z Jean Laloyem i innymi czołowymi postaciami francuskiego MSZ-tu) pozostawały w rękach Czapskiego. Jego lubiano, on umiał z wysoko postawionymi Francuzami (i nie tylko z Francuzami) gadać… Ten dostęp do najwyższych sfer politycznych miał wielkie znaczenie w różnych dziedzinach. Np gdy szło o umacnianie pozycji „Kultury” tak atakowanej przez PRL i jego – czasem zgoła niespodziewanych – sojuszników. Kontakty te grały też pewną rolę, gdy szło o kształtowanie całego stosunku Francji do polskiej emigracji politycznej. Czapski naprawdę mógł wiele załatwić, wiele uzyskać! Istotne też, że od przed-wojny, od czasów pobytu kapistów w Paryżu, Czapski miał swe „dobre wejścia do salonów literacko-artystyczno-prasowych Paryża”. Od lat był bliskim przyjacielem historyka i pisarza francuskiego Daniela Halevy (1872-1962). Po jego śmierci, jak dobrze pamiętam, Czapski podtrzymał stały kontakt w dwoma generacjami „młodych Halevich”. Wiem również, że Czapskiego wysoko cenił François Mauriac oraz – o ile dobrze pamiętam – np eseista i filozof Pierre Boutang. Do przyjaciół Czapskiego zaliczał się też Julien Green. Także wielu „ludzi prasy”, w tym np. słynny także i ze swych wywiadów telewizyjnych o charakterze nieco jakby nieco psychoanalitycznym – krytyk i  Henry Chapie. Tak Czapski miał niesłychanie ważne kontakty francuskie i międzynarodowe, no i w Paryżu pewna liczba ludzi dużej klasy uważała go za wybitnego malarza i równocześnie za postać historyczną, za ważnego „świadka historii”. Ta wielka jego „pozycja” miała też dla miesięcznika „Kultura” od jej początku (i dodam: aż do śmierci Czapskiego w styczniu 1993 r.) duże znaczenie.

Kot Jeleński powiedział kiedyś, że Józef Czapski jest jednak rzadko w dziejach spotykanym zjawiskiem: równocześnie wielkim artystą i postacią o historycznym wymiarze, równocześnie stuprocentowym Europejczykiem i stuprocentowym Polakiem (myślę, że fakt, iż Czapski był – podobnie zresztą jak i Kot Jeleński – tak w sposób naturalny „europejski”, stanowiło o jego różnicy z tym geniuszem polskiego czynu „kulturalno-politycznego”, jakim był Giedroyc i stanowiło też o Czapskiego ogromnej dla Giedroycia i „Kultury” wartości…).

Tak, należy tę wyjątkową postać, jaką był Józef Czapski wytrwale przypominać, uwydatniać Czapskiego artystyczną i historyczną wagę!

***

Książkę o której piszę powyżej, można – wraz z dedykacją Józefa Czapskiego i Murielle Werner-Gagnebin – kupić tutaj: http://www.latourinfernal.com/czapski-main-lespace-p-668.html

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.