2015-08-07
Jeden z mych rozmówców, człowiek którego inteligencję wysoko cenię, surowo ocenia mój dziennik z 3 sierpnia br. Jeśli dobrze zrozumiałem, w pierwszym rzędzie zarzuca mi, iż podkreślam (powołując się na opinie jednego z mych czytelników) fakt, że swego czasu tygodnik „Syrena” w kręgach emigracyjnych grał znaczną rolę, że jakby gloryfikuję „Syrenę”!! Od razu wyjaśnię, że bynajmniej nie podzielałem opinii i postaw tego tygodnika, którego czołowymi i niegdyś wpływowymi publicystami byli: Ryszard Wraga i Stanisław Paczyński. Mocno podkreślając swego czasu jej duże znaczenie, nie mam jednak zamiaru „Syreny” gloryfikować! Przed laty z miejsca uznałem godzące w Czesława Miłosza ataki Ryszarda Wragi za absurdalne (podobnie zresztą jak i mój ojciec). Jak pamiętam, też np. ludzie ze środowiska „Syreny” nie ukrywali krytyk pod adresem tematyki mej, zamieszczonej we wrześniu 1963 roku w „Kulturze” noweli pt „Jacek”.
Z kolei wspomnę, iż Syrena atakowała też mego ojca!! Jak przez mgłę np. przypominam sobie artykuł pt. „Pusty Fotel”. Poszło o to, że ojciec mój nie zjawił się w Kościele Polskim Paryża na uroczystej mszy św. z okazji jakiegoś święta narodowego! (po prostu dnia tego miał ciężką grypę!).
Jedno podkreślę – ojciec robił co mógł, by znaczenie emigracyjnych różnic zdań „minimalizować”, by spory „przezwyciężać”. Liczę, że za jakiś czas ukażą się w druku „tajne raporty” mego ojca, które przez długie lata wysyłał dwa razy w tygodniu do Londynu. Przynoszą one godna uwagi „kronikę” naszych emigracyjnych postaw i działań. Już przed laty żywo się nimi interesował Jerzy Giedroyc. Te raporty ojciec „na maszynę” dyktował Totusiowi Parczewskiemu, a czasem mnie. Ojciec złożył je w depozycie w Bibliotece Polskiej w Paryżu.
Wracając do mego zasadniczego tematu zaznaczę, iż przez szereg pierwszych latach emigracji, w – jeśli to tak można określić – „masach emigracyjnych”, skupionych wokół SPK, dominowały postawy, jak to określano „nieugięte”. Dominowały tezy o niereformowalności komunizmu! Ostro polemizowano ze wszystkimi, będącymi innego zdania! Równocześnie organizowano akademie patriotyczne, takie lub inne manifestacje. Ważnym centrum tej akcji był przez kilkanaście lat Dom Stowarzyszenia Polskich Kombatantów imienia Generała Andersa przy 20 rue Legendre w Paryżu.
Między działaczami SPK, także między zespołem „Syreny”, a jeśli to tak można określić, elitami intelektualnymi emigracji, skupionymi w kręgu „Kultury” zarysowywały się nieraz zgoła ostre różnice zdań. Już wspomniałem o atakach godzących w Miłosza (szczególnie jasno widzę absurdalność owych wymierzonych w Miłosza nagonek. Wszak sam w roku 1954 nie uzyskałem stypendium doktoranckiego do USA w wyniku fałszywych donosów. Kilka lat później Amerykanie z Komitetu Wolnej Europy, nawiązując ze mną współpracę powiedzieli mi, że szło zapewne o donos inspirowany przez „czerwonych”. W okresie maccarthyzmu komuniści takimi donosami nieraz próbowali siać zamęt).
Rzecz jasna jasno widzę, jak kluczowymi luminarzami naszej emigracji byli Czapski, Jeleński, Giedroyc. Jednak zabiegam o to, by wiernie nakreślać obraz naszych, złożonych jednak emigracyjnych dziejów, by w miarę możności nikogo z ludzi niegdyś grających w naszej emigracyjnej walce pewną rolę – nie pomijać. Próbuję dać obraz rzetelny i kompletny! Nie jestem pewien, czy mi się to uda? A co do „Syreny”, to pismo to swego czasu miało spore oddziaływanie! Jego publicyści, z których poglądami można było się nie zgadzać, na pewno byli patriotami. Działali i wypowiadali się w dobrej wierze.
